Co ma wspólnego liczenie sów z wychowaniem młodzieży
Moja bliska koleżanka jest nauczycielką biologii w jednym z podkrakowskich gimnazjów. Lekcje biologii oprócz tych podręcznikowych prowadzone są bardzo często poza szkołą, w otoczeniu natury, ponieważ jest to najlepszy sposób przybliżenia dzieciom i nastolatkom przyrody. Wspomniane gimnazjum i szkoła podstawowa bardzo aktywnie uczestniczą w wielu programach prowadzonych przez Unię Europejską. Od kilku lat uczestniczy w programie Natura 2000. Jedna z lekcji biologii , odbyła się w ramach tego przedsięwzięcia w nocy. Kilkoro dzieci z podstawowych klas i kilkunastu nastolatków z gimnazjum zgłosiło się na tę niecodzienną nocną wycieczkę do puszczy w celu policzenia żyjących w niej sów. Każdy spakował kanapki, napoje i pod opieką kilku nauczycieli i leśników wyruszyli z latarkami na wyprawę. Po drodze były opowieści o puszczy, o zwierzętach żyjących w niej, a potem ognisko, kiełbasa na patyku i znowu leśne opowieści. Wycieczka zakończyła się nad ranem, ale nikt nie był zmęczony i śpiący. Wspaniała lekcja biologii i wrażliwości, która przybliżyła młodzieży przyrodę i zapewniła niezapomniane przeżycia. Przecież tylko nielicznym zdarza się wędrować przez puszczę w nocy. Sowy zostały policzone na podstawie odgłosów, które wydawały. Były dwie. Ale chyba nie tylko o sowy chodziło w tej nocnej eskapadzie...