Kredyt na szkolne zakupy
Co roku pod koniec sierpnia rodzice przeżywają prawdziwą gorączkę zakupów szkolnych. Małe dzieci, które rok szkolny rozpoczną po raz pierwszy chcą mieć wszystkie szkolne akcesoria jak najlepszego gatunku, z najwyższej półki, koniecznie ozdobione kolorowymi wizerunkami ulubionych bohaterów z kreskówek i bajek. Producenci prześcigają się w swoich ofertach plecakowych, tornistrowych, papierniczych – wzornictwo musi być według najnowszych trendów. Kwota na wyposażenie pierwszoklasisty to wydatek od 400 do 500 zł. A im dziecko starsze, tym wydatki większe. Same książki językowe dla nastolatków to nierzadko kwota rzędu kilkuset złotych. W dawnych latach, zestawy podręczników można było przekazać po zakończonej nauce w danej klasie kolejnym, młodszym dzieciom, które ją właśnie rozpoczynały. Teraz jest to niemożliwe, ponieważ co roku wprowadzane są nowe podręczniki, inni autorzy. Trochę szkoda, ponieważ tysiące książek okazują się już niepotrzebne i dla nikogo nieprzydatne. Nieprzemyślane decyzje zmieniających się jak w kalejdoskopie ministrów edukacji sprawiają, że coraz częściej przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego opiekunowie pukają do banków po kredyt, aby móc wyposażyć dzieci w szkolną wyprawkę. A nie mało jest przecież ubogich rodziny, które mają nawet kilkoro dzieci w wieku szkolnym…