Rewia mody w szkole czyli zmierzch mundurków
Kilka lat temu jeden z ministrów edukacji próbował wypowiedzieć wojnę kolorowym ubraniom dzieci i nastolatków w szkołach i wprowadził w życie ustawę nakładającą na uczniów szkól podstawowych i średnich obowiązek noszenia uniformów, inaczej zwanych mundurkami. Nie będzie w szkołach rewii mody, powiedział wysoki minister. Hałas się zrobił okrutny w całym kraju, jak to zwykle bywa tak zwolennicy, jak i przeciwnicy mieli swoje, niepodważalne, a jakże, argumenty. Szkoły prześcigały się w ofertach cenowych i modelach mundurków, zakłady krawieckie zacierały ręce, a księgowi liczyli przychody. Uczeń miał mundurek letni, mundurek zimowy – czyli wydatek na jeden rok szkolny pomiędzy 200 a 700 zł. Duża rozpiętość, w zależności od szkoły, fasonu mundurka i wieku dziecka. No i całe to mundurkowe szaleństwo trwało zaledwie jeden rok. Nastąpiła zmiana warty w Ministerstwie Edukacji, przyszedł nowy minister, który już nie zwracał uwagi na ubiór ucznia, a mundurki zaległy na półkach domowych szaf. Uczniowie ubierają się znów po swojemu. W dzisiejszych czasach nie ma już takiej modowej konkurencji wśród nastolatków – sklepy pełne są podobnych ciuchów w różnych cenach. Bluzka koleżanki nie jest już takim powodem do zazdrości jak to było kilka czy kilkanaście lat temu. Ma być modnie, wygodnie, po prostu cool. Zgodnie z tą zasadą, wszyscy są i tak podobnie ubrani.