Temat

2
komentarze

Kredyty studenckie - czy Twoim zdaniem mają sens?

Jak oceniasz kredyty studenckie? Czy jest to dobre narzędzie pomocy finansowej dla chcących studiować? Będziemy wdzięczni za opinie: wszelkie za, przeciw, rekomendacje, inspiracje.

Komentarze

Kliknij jeśli spodobał Ci się komentarz.

Kliknij jeśli uważasz, że jest miernej jakości.

0

oceń komentarz
masz 1 głos

W Polsce mamy do czynienia z absurdem - bezpłatność studiów to fikcja, bo 60% studentów i tak za nie płaci (niestacjonarni), a na dodatek na płatne idą najbiedniejsi. Bo kto idzie na studia stacjonarne?
Generalizując - z jednej strony ci, którzy najlepiej wypadną na maturze (a więc ci, których rodziców stać na korepetycje), a z drugiej ci, których stać na utrzymanie się na nich przez 3-5 lat.
Kto więc idzie na niestacjonarne? Ci, którzy nie dostaną się na stacjonarne (bo nie stać ich było na lepsze szkoły) i ci, którzy muszą pracować, by się utrzymać (bo ich rodzin nie stać ich utrzymanie przez 5 lat)

Więc...żeby zapewnić tym których nie stać pieniądze na studia - potrzebujemy kredytów studenckich.
Ale...działam sobie w takiej grupie MAK -Metropolia Akademicka Kielce. W maju b.r przeprowadziła ona badania wśród 3000 uczniów 100 szkół średnich województwa świętokrzyskiego. (II klasy) Jedno z pytań dotyczyło wiedzy na temat tego jak sfinansować studia. Ponad 60% z nich nie wiedziało nic o tym, że kredyty studenckie istnieją. 60%. Nie 10%, nie 20%, a ponad połowa...Uczniów, którzy już za rok będą zdawać maturę i iść na studia nie wie o kredytach studenckich.
To raz.
Po drugie - obecny system, który wymaga od studenta zabezpieczeń jak przy kredycie komercyjnym - też wyklucza tych najbiedniejszych. Bo oni nie spełniają warunków.

Wcześniej czy później i tak będziemy musieli wprowadzić odpłatność za studia. Mamy bowiem wybór - utrzymać obecny system, gdzie kształcimy tanio i fatalnie albo wpuścić do niego wolny rynek i niech studenci pieniędzmi głosują, gdzie chcą iść.
Odpędzimy też tych, którzy na studia się nie nadają. Bo...bzdurą jest, że każdy musi mieć dyplom.
My polikwidowaliśmy zawodówki i ci, którzy poszliby do nich - są teraz na studiach (bo nie mają wyjścia - by zdobyć jakiś zawód muszą iść na studia) obniżając ich poziom.

Część wybierze szkoły najtańsze, ale część poczuje że płaci i zacznie wymagać. By kadra zaczęła ich wreszcie traktować jako tych, którzy dają im pracę.

Pzdr
A.

Arkadiusz J.Stawicki, 11.12.2009 19:23 | zgłoś nadużycie

1

oceń komentarz
masz 1 głos

Kredyt studencki niewiele ma wspólnego z finansowaniem studiów studentom z ubogich rodzin. Minimalny dochód brutto pomniejszony o składki na członka rodziny miesięczne pozwalający otrzymac kredyt wyniósł w ubiegłym roku 2,5 tys. zł. Czteroosobowa rodzina mająca 10 tys. zł brutto jest w stanie egzystować na dobrym poziomie i stać ją najprawdopodobniej na kształcenie dzieci nawet w innych miastach.

Moim zdaniem kredyt studencki służy głównie zapewnieniu prostszego startu w życie po studiach. 600 zł przez 10 miesięcy w roku przez 5 lat pozwala przy rozsądnym inwestowaniu uzyskać kilkanaście tysięcy złotych darmowej gotówki, a dwa lata karencji pozwalają zainwestować całość sumy i spokojnie czekać aż się zacznie zwracać.
Znam co najmniej kilka osób, które otrzymują kredyt, ale jego całość przeznaczają na inwestycje. Wystarczy ok. 400 zł odkładać na lokatę żeby kredyt sam się spłacił, pozostałe 200 zł można zainwestować zupełnie dowolnie.

A co do zabezpieczeń, studenci naprawdę ubodzy mogą mieć zabezpiecznie z BGK w wysokości 70% (100% w cięższych przypadkach) lub z ARMiR, jeśli pochodzą z terenów wiejskich. Nietrudno w takim przypadku dostać kredyt.

Maciej Pitucha

Maciej Pitucha, 14.01.2010 11:01 | zgłoś nadużycie

Dodaj komentarz:

CAPTCHA image